Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej.Rozumiem
26 - 27 maja 2018

"Pierwsza piątka w Tour de France 2017 jest w moim zasięgu"

Dzięki portalowi "naszosie.pl" prezentujemy przedsezonowy wywiad z Rafałem Majką. 

Podczas pobytu na Majorce, spotkaliśmy się z brązowym medalistą olimpijskim Rafałem Majką (BORA-hansgrohe), który będzie liderem podczas Tour de France. Rafał opowiedział nam między innymi o różnicach między drużyną BORA-hansgrohe a Tinkoff, a także zapowiedział sezon 2017.

Jak podsumowałbyś lata spędzone w drużynie Olega Tinkova?

Było dużo momentów dobrych, było kilka słabszych. Jakby ta ekipa dalej istniała, to chciałbym w niej zostać. Coś się zmienia. W Tinkoff dużo się nauczyłem, pracowałem dla mocnych liderów, ale wiele razy miałem także wolną rękę. Jako Polak w rosyjskiej drużynie nie czułem się źle, szkoda że ten zespół się rozpadł. Jest coś nowego i trzeba patrzeć przed siebie.

Ale w Bora-hansgrohe jest trochę jak w Tinkoff, bo przecież jest Paweł Poljański, Maciej Bodnar…

No tak, jest kilku Polaków, Peter Sagan, część obsługi. Między niemiecką a rosyjską drużyną jest także zmiana w mentalności – Niemcy nie lubią spóźnialskich, a my z „Poljanem” mamy czasem z tym problem (śmiech), więc musimy nad tym popracować. Poza tym są kwestie językowe – mogę porozumiewać się tutaj po angielsku, ale dobrze by było, gdybym nauczył się niemieckiego.

Czy zmieniło się coś jeszcze?

Oprócz barw to już chyba nic takiego. Cieszę się, że tych zmian nie ma zbyt wiele, że na przykład nie zmieniono mi trenera. Z Patxi Vilą pracuję od półtora roku i przez ten czas on nie zdążył mnie nawet dobrze poznać jako zawodnika. Niedobrze jest zmieniać trenera co roku. Ponadto Vila wie, co robi, bo był zawodowcem. Zawsze lepiej jest, gdy na własnej skórze zaznało się kolarskiego cierpienia, niż siedzi się tylko przed komputerem. Cieszę się, że w drużynie jest też Paweł, który będzie jeździł ze mną prawie wszystkie wyścigi.

Czy podczas podpisywania kontraktu z Borą zasugerowałaś im, kogo oprócz ciebie mają wziąć do ekipy?

Tak jest zawsze. Tym zajmuje się mój menedżer, zresztą ten sam, który opiekuje się Saganem.

W jakich wyścigach wystartujesz w sezonie 2017?

Rozpocznę sezon od dwóch wyścigów z cyklu Challenge Mallorca, potem jadę na dwa i pół tygodnia na obóz wysokościowy do Sierra Nevada. Będzie tam około dwunastu naszych kolarzy. Po powrocie wystartuję w Abu Dhabi Tour, Tirreno-AdriaticoVolta a Catalunya, Fleche Wallone, Liege-Bastogne-Liege. Nie wiadomo co z Tour de Romandie lub Tour of Turkey, a później Tour of California. Moim głównym celem sezonu jest Tour de France. Na hiszpańską Vueltę pojadę najprawdopodobniej tylko po to, by spróbować wygrać etap. Jestem zadowolony z tego kalendarza, ale w sumie to gdyby były w nim tylko trzy wielkie toury, to też byłoby dobrze (śmiech).

Pierwotnie w planach miałeś Giro.

Tak, to się zmieniło, ale w sumie czemu nie miałbym jechać Touru jako lider? Raczej nie mam szans na zwycięstwo, bo są najmocniejsi w tej chwili Chris Froome i Nairo Quintana, ale myślę, że pierwsza piątka jest w moim zasięgu. Trzeba się jednak dobrze przygotować i mieć trochę szczęścia.

A co sądzisz o tegorocznej trasie Tour de France?

Jest całkiem sporo fajnych podjazdów, a ja lubię jeździć w górach, no i nie ma wielu kilometrów jazdy na czas, co mi odpowiada. Najmocniejsza w górach jest drużyna Sky i jeśli wystawią taki skład jak w zeszłym roku, to tylko za nimi jechać (śmiech).

Czy taktyka Team Sky zabija, jak niektórzy uważają, Tour?

Myślę, że nie. Skoro mają tak dobrych zawodników, to dlaczego mają ich nie wykorzystać. Ponadto, to drużyna z największym budżetem. Mogą sobie pozwolić na kolarzy jakich tylko chcą.

No, ale nie zapominajmy o Alberto Contadorze…

Tak, Alberto zawsze jest takim zawodnikiem, który walczy. Nawet jeśli nie ma dnia, to zaatakuje i poszuka swojej szansy.

Rafał-Majka-BORA-hansgrohe-1024x682 Rafał Majka:

Czy skoro Wielka Pętla jest twoim głównym celem, to opóźniłeś nieco swoje kluczowe przygotowania?

Tak, ale przed Tour de France też będę chciał coś pokazać. Na przykład w Tirreno lub Katalonii – tam powinno być już bardzo dobrze, bo mi zawsze dobrze jeździ się po zgrupowaniu na wysokości. No i przed Tourem także będę trenował w górach.

Czy zmieniło się coś w sprzęcie?

Nie. Cieszę się, że zostaliśmy przy rowerach marki Specialized, bo w pewnym sensie dzięki temu rowerowi lepiej zjeżdżam, nie martwię się, że sprzęt mnie może zawieść.

To było widać między innymi podczas wyścigu olimpijskiego w Rio, gdzie świetnie poradziłeś sobie na tym trudnym zjeździe.

Tam w ogóle mało brakowało, a byłoby złoto.

Czy myślisz, że gdyby nie było kraksy i jechalibyście we trzech, to byłoby złoto?

Nie, złoto myślę, że nie, bo był szybki Sergio Henao. W ogóle gdyby nie Van Avermaet i Fuglsang, którzy mocno ciągnęli we dwóch, a w dodatku są lepiej ode mnie zbudowani, miałbym złoto.

No tak, ale to był płaski teren, nie powinieneś mieć sobie nic do zarzucenia.

No właśnie, gdy później spojrzałem na dane z mojego SRM-a, to wygenerowałem taką samą moc, co pod górę, także dawałem z siebie absolutnie wszystko, a poza tym był czołowy wiatr. Trudno, jeszcze dwie edycje igrzysk olimpijskich przede mną.

Dziękujemy za rozmowę, powodzenia.

Na Majorce rozmawiali Marta Wiśniewska i Marek Bala - www.naszosie.pl

Zobacz wszystkie